Szaleństwo osaczenia

Horrory jak długo pamiętam bardziej mnie bawiły niż przerażały. Naprawdę to się dopiero bałem przy komediach romantycznych, jak byłem dzieciakiem nie mogłem patrzeć na te krępujące sytuacje w jakich twórcy stawiali swoich bohaterów. W horrorach za to uwielbiam zmagania, nierówną walkę człowieka z tymi wszystkimi przeciwnikami jakich potrafią zrodzić chore fantazje scenarzystów; duchami, potworami, mniej lub bardziej zmutowanymi zwierzętami lub po prostu bardzo złymi ludźmi. Na to mogłem patrzeć bez strachu. Oczywiście bywały wyjątki. 
 
5. Nikt nie przeżył (No One Lives), 2012, reż. Ryuhei Kitamura. 
Na dobry początek zestawienia film z sympatycznym odwróceniem znanego do bólu schematu, kiedy banda złych ludzi prześladuje niewinne ofiary. 
 no_one_lives_ver4_xlg
 
Mężczyzna z dziewczyną zatrzymuje się w trakcie podróży w małym miasteczku i tam próbuje ich nastraszyć, bez powodzenia bandyta z lokalnego gangu. Niedługo po tym samochód pary zostaje zepchnięty na pobocze, oni porwani przez bandytów. Mężczyznę zamierza jeden z bandziorów torturować w stodole, a reszta zabiera dziewczynę.
W bagażniku odkrywają kolejną dziewczynę, związaną, skrajnie przerażoną, twierdzi, że napadli na seryjnego zabójcę, który ich wszystkich zabije. Krew leje się strumieniami, bandyci jeden po drugim są brutalnie mordowani, ale tym razem na niewiniątka nie trafiło. W filmach tego gatunku ofiary zwykle zachowują się idiotycznie,  tutaj myślą zdumiewająco logicznie. Luke Evans świetnie gra opanowanego, inteligentnego  zabójcę, a szefa bandytów Lee Tergesen. 
 
 4. Cube, 1997, reż. Vincenzo Natali.
 
Thriller Cube może nieco dziwić w tym zestawieniu, ale ja dobrze pamiętam jak bałem się podczas pierwszego oglądania tego filmu.
 
002-cube-theredlist
 
Grupka zdaje się zupełnie przypadkowych osób budzi się w składającej się z sześcianów budowli, najeżonej pułapkami. Jeden fałszywy ruch i można nagle, szokująco zginąć będąc np. poćwiartowanym na kawałki. Kilku aktorów, minimalistyczna scenografia, a jednak film świetnie potrafi trzymać w napięciu i przerazić.cube1
Z czasem bohaterowie odkrywają, że choć wydają się sobie zupełnie zwyczajni, każdy z nich posiada jakiś strzępek wiedzy, umiejętności, który może im pomóc ujść z życiem z tej potwornej sytuacji w jakiej zostali postawieni. 
  
3. Martwe zło (Evil Dead), 1981, reż. Sam Raimi.
 
Martwe zło Raimiego to klasyk, który zna  każdy szanujący się sympatyk horrorów. Pierwsza część została właściwie nakręcona trzy razy. Za pierwszym razem, pod tytułem W środku lasu (Within the Woods) 1978, za 1600 dolarów zebranych razem z przyjacielem reżysera i odtwórcą głównej roli Ashley’a „Ash’a Williams’a Bruce Cambell’em. Fabuła osadza się wokół grupki przyjaciół, która bezcześci stary indiański cmentarz. W akcie odkupienia muszą pokonać Ash’a zamienionego w zombie.
evil-dead-1
Drugie Martwe zło z 1981 roku, zaczyna się w domku w lesie, w którym Ash z przyjaciółmi znajduje Necromicon, księgę, za pomocą której wzywają demony opanowujące ciała ludzi. Po ponad trzydziestu latach ten horror już mnie tak nie wystraszył jak kiedyś, ale nadal się go dobrze ogląda. Oczywiście efekty specjalne bardzo się zestarzały, jednak aktorzy grają bardzo naturalnie i widz nie nudzi się ani przez chwilę. 
screen-shot-2015-10-09-at-6-34-15-pm
Martwe zło 2 z 1987 to właściwie remake tej wersji z 1981, z większym budżetem, innymi aktorami, chociaż Bruce Cambell ponownie gra główną rolę Ash’a Williamsa. W dużej mierze to teatr jednego aktora, bo głównie oglądamy Bruce Cambella na ekranie. Ta część oglądana po latach już mi się nieco dłużyła. Fabuła tu jest nieco bardziej skomplikowana i pojawiają się pewne akcenty komediowe.  
Kolejną częścią jest już dużo bardziej zabawna Armia ciemności (Army of Darkness) 1992, w której Ash walczy z martwym złem w średniowiecznej przeszłości, do której został wciągnięty przez portal.
 1466952723774747430
Wypada też wspomnieć o remake’u Martwego zła (Evil Dead) z 2013,w reżyserii Fede Alvareza, z zupełnie innymi aktorami. Film zebrał zróżnicowane opinie, sporo ludzi uznało go za idealny remake, ale mnie osobiście nie przypadł do gustu, nieszczególnie mnie wystraszył, a nieco znudził. 
ash-vs-evil-dead-107-ray-santigao-jill-marie-jones-bruce-campbell-dana-delorenzo
Natomiast w 2015 roku powstała o dziwo bardzo udana, pełnoprawna kontynuacja,  serial  pt. Ash kontra martwe zło (Ash vs Evil Dead). W czasie trzydziestominutowych odcinków twórcy świetnie balansują pomiędzy humorem a horrorem, z bardzo dobrymi jak na serial efektami specjalnymi. W głównej roli ponownie wystąpił Bruce Cambell, a w jednej z ról pojawia się także Lucy Lawless. 

HyperFocal: 0

2. Mucha (The Fly), 1986, reż. David Cronenberg.

Co jednak jeśli przeciwnikiem nie jest obcy z kosmosu, dzikie zwierzę, czy demony z piekła rodem, ale nasze własne ciało? Niejeden dzieciak pewnie chciał zostać superbohaterem w wyniku np. nieudanego eksperymentu naukowego.

the-fly-geena-david-jeff-goldblum

W remake’u filmu z 1958 roku, zdesperowany ciągłymi niepowodzeniami naukowiec Seth Brundle, grany przez Jeff’a Goldblooma, dokonuje na sobie eksperymentu teleportu między dwoma urządzeniami w laboratorium. Niestety do urządzenia dostaje się mucha i oba organizmy zostają połączone.the-fly-1986-21514394Początkowo naukowiec odkrywa, że stał się nadludzko sprawny, ale zmiany postępują coraz bardziej i zmienia się w obrzydliwą hybrydę muchy i człowieka. Nadal ten film ogląda się bardzo dobrze na co ogromny wpływ ma wstrząsająca, realistyczna charakteryzacja głównego bohatera. Esencja kina Cronenberga.

1. Obcy – 8 pasażer „Nostromo” (Alien), 1979, reż. Ridley Scott.

Na miejscu pierwszym kolejny klasyk, który zrobił na mnie piorunujące wrażenie gdy oglądałem go po raz pierwszy. Rewelacyjna scenografia, brudny, ciemny, nieco zdezelowany frachtowiec kosmiczny, wspaniała, klimatyczna muzyka napisana przez Goldsmitha.

alien-1979-wallpaper-6
 Tytułowy obcy, biologiczna maszyna do zabijania, został zaprojektowany przez H. R. Gigera na podstawie jego koszmarów sennych. Film Scotta pokazuje, że największe lęki rodzą się w naszej wyobraźni. Samego obcego w filmie widać bardzo rzadko i głownie są to tylko jego fragmenty – tu kawałek nogi, tam ogona. Przez sugestywną muzykę i świetnie napisane sceny bałem się przez sporą część filmu. Do tego wspaniała Sigourney Weaver, której rola pierwotnie napisana została dla mężczyzny. Majstersztyk.   march-madness-jonesy-alien
 
Tagi , , , , , , , , , , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.