Science fiction 2017: Dziewiątka najciekawszych (wg. Bartka)

Rok 2016 był dla miłośników science fiction łaskawy. Dostaliśmy, jeśli nie pomyliłem się w obliczeniach, 25 tytułów. O jeden mniej niż w roku poprzednim. Dla mnie był to rok nieco mniej udany niż 2015, w którym dostałem trzy dobre filmy (Ex Machina, Marsjanin, Jurrasic World), jeden bardzo dobry z aspiracjami do rewelacyjnego (Gwiezdne wojny epizod VII. Przebudzenie mocy) i jedno arcydzieło (Mad Max. Na drodze gniewu). W ostatnich 365 dniach kino sprezentowało mi „tylko” trzy warte uwagi obrazy, ale za to wszystkie nie schodzące poniżej solidnego 8/10, czyli kina bardzo dobrego, a były to: paranoiczne 10 Cloverfield Lane, filozoficzne Arrival. Nowy początek, i utrzymane w przygodowo-wojennym klimacie Łotr 1. Gwiezdne wojny. Historie.

A co dobrego przyniesie nam rok 2017? Poniżej moja subiektywna lista tych najbardziej (i nieco mniej) oczekiwanych.

Trivia: z dziewięciu moich faworytów w czterech pierwsze skrzypce gra kobieta, a nie młody, biały lowelas. W kinie fantastycznonaukowym niezauważenie coś drgnęło. I bardzo dobrze. Oby więcej różnorodności.

Strażnicy galaktyki vol. 2 – premiera: 5.05.2017 – Idę do kina

Pierwsza część była przykładem kina superbohaterskiego, jakiego szukałem. Było lekko, przygodowo, z werwą i pazurem. Wszystko to okraszone fantastyczną muzyką i spięte razem interesującymi bohaterami. Solidne kino rozrywkowe – i tego samego oczekuję od części drugiej. Ni mnie ni więcej.

Wonder Woman – premiera: 02.06.2017 – Idę do kina

Po średnio udanym Batman v Superman. Świt sprawiedliwości oraz totalnej klapie w postaci Legionu samobójców Wonder Woman jest w moich oczach jedyna nadzieją na rehabilitację DC\Warner Bros. i próbą powstrzymania duetu Marvel-Disney przed totalną dominacją w nurcie superhero movies. Ostatnie dwa filmy z uniwersum Gwiezdnych wojen (a wcześniej seria Igrzyska śmierci) pokazały, że żeńska protagonistka potrafi zdziałać więcej w box office niż niejeden atletyczny bóg (Bruce, Clarke, siadajcie. Mierny). Tamte dziewoje miały tylko łuk, kij i blaster. Ta będzie mieć miecz, tarczę, burzę kruczoczarnych loków oraz zabójczo charyzmatyczne spojrzenie. Wierzę w ten film.

Obcy. Przymierze – premiera: 19.05.2017 – Idę do kina

Ridley Scott po dobrym, aczkolwiek nie wykorzystującym potencjału, Prometeuszu szykuje kontynuację. Pierwsze zdjęcia i zwiastun sugerują powrót do surowej stylistyki Obcego i Obcego. Ostanie starcie. Mi w to graj (jak chyba wszystkim:). Liczę na mniej filozofowania, mniej wątków, a więcej mięska. I to dosłownie. Chcę walki o przetrwanie, napięcia, terroru i bohaterów, na których będzie mi zależeć. Jedyny minus: dlaczego to wygląda jak mashup Prometeusza i pierwszego Obcego?

 

Blade Runner 2049 – premiera: 06.10.2017 – Idę w ciemno na premierę!

Denis Villeneuve na stołku reżysera (fenomenalne Sicario!). Za kamerą Roger Deakins (zdjęcia do Sicario wbijają w fotel; Skyfall). Skrypt autorstwa Hamptona Fanchera (autor scenariusza Łowcy androidów). Za nutki odpowiedzialny jest Jóhann Jóhannsson (genialne ścieżki dźwiękowe do Sicario, Arrival. Nowy początek). Nad produkcją czuwa Ridley Scott (tego pana nie trzeba przedstawiać). Z takim składem to nie może się nie udać. Po prostu nie może! Po tym, co pokazano w pierwszym krótkim teaserze, jestem niemal pewien, że dostaniemy gęstą historię skąpaną w dusznej atmosferze neonoir. Duet Villenueve-Deakins gwarantuje wizualną orgię dla oczu, a sam Villenueve dowiódł, że potrafi z prostej historii zrobić kino ocierające się o geniusz (jeszcze nie widzieliście Sicario?!).

The Circle – premiera: 28.04.2017 – obejrzę na BD

Niedaleka przyszłość, megakorporacja tworząca meta aplikację i krytyka natury mediów społecznościowych. W centralnym punkcie fabuły temat inwigilacji, transparentności danych, prywatności i totalnej kontroli społeczeństwa. Tom Hanks wciela się w demonicznego Steve’a Jobsa, Emma Watson porzuca różdżkę na rzecz klawiatury, próbując obalić technokratę. Kultura szeroko pojętego hackingu komputerowego w kinie nie za dobrze sobie radzi (Hakerzy [mają plus za Jolie na motocyklu;)], Live Free od Die Hard, Eagle Eye, Blackhat, Fifth Estate) i The Circle także nie budzi we mnie nadziei, że to się zmieni. Lepiej zrobić sobie powtórkę z dwóch sezonów Mr. Robota – najlepszego, co mamy w tym temacie obecnie na ekranach.

Logan – premiera: 03.03.2017 – Obejrzę na BD

Jestem zawiedziony ekranizacjami przygód Rosomaka. Żaden z filmów z jego udziałem nie spełnił moich oczekiwań, dlatego nie specjalnie ekscytuję się trzecim i ostatnim obrazem, w którym w Logana wcieli się Hugh Jackman. Może Aronofsky kiedyś weźmie na warsztat Weapon X Windsor-Smitha i dam nam Logana, na jakiego wszyscy czekamy? Surowego, naturalistycznego, złamanego, osaczonego, na granicy szaleństwa, desperacko walczącego o utrzymanie choćby skrawka swojego człowieczeństwa. Darren potrafi robić takie kino, jak nikt inny.

Gwiezdne wojny epizod VIII – premiera: 15.12.2017 – Idę w ciemno na premierę!

Na fali optymizmu po ostatnich dwóch filmach biorę to w ciemno. Co prawda reżyser, Rian Johnson, odpowiedzialny za przeciętnego Loopera, każe mi tonować hurraoptymizm, ale… no… Rey! Rey szkolona przez Luke’a! Rey wywijająca młynki świetlnym mieczem! To musi się udać! No musi! I am one with the Force, and the Force is with me. I am on with the Force, and the Force is with me. I am one with the Force…

rey

Ghost In The Shell – premiera: 31.03.2017 – Idę do kina

Oczekuję z niecierpliwością, ale z bardzo dużą dozą sceptycyzmu. Jestem fanatycznym wielbicielem oryginału w reżyserii Mamoru Oshii i nie łudzę się nawet, że ten film dorówna animacji z 1995, ale niech chociaż nie będzie zakalcem. Niestety reżyser (Rupert Sanders, autor Królewny Śnieżki i łowcy) nie rokuje za dobrze. Do tego dziewczęca Scarlett Johansson w roli Major Motoko Kusanagi i brak konsekwencji stylistycznej oraz spójności estetycznej, jakie wyzierają ze zwiastuna, skutecznie tonują moje nadzieje na wysokich lotów remake.

 

Kong. Wyspa czaszki – premiera: 08.03.2017 – Idę na premierę

King Kong w stylistyce kina wojennego? I to wojny wietnamskiej (Viet… kong. I see what you did there)?! To może być zaiste ciekawe. Na pokładzie John „Walter Sobchak” Goodman, Samuel L. „grałem w filmie o wężach w samolocie” Jackson, Tom „bożyszcze kobiet” Hiddlestone i Brie „Supergirl” Larson oraz kilkudziesięciometrowy goryl. Do tego rock z lat 60., śmigłowce i napalm. To może okazać się sporą niespodzianką. Kong przybrał na wadze i wzroście od ostatniego występu, ale to zapewne przygotowania pod nadchodzący epicki crossover z królem potworów, Godzillą.

A Wy na co czekacie? Dopisalibyście coś do tej listy?

O Bartek

Filmoznawca, medioznawca i ludolog w jednym. Bawi się w doktoryzowanie, wykładając studentom tajniki mediów oraz badając gry wideo na Uniwersytecie Śląskim. Apologeta cyberpunku (Mr. Robot FTW!) i fanatyczny miłośnik filmów sztuk walki. Ubóstwia wczesną twórczość Kevina Smitha, jego kinową anarchię i wulgarność mieszające się z romantyzmem, wzrusza i porusza go wrażliwa wiwisekcja slackerów rejestrowana przenikliwym okiem Linklatera, ulega technicznej perfekcji historii opowiadanych przez Nolana. Nade wszystko jednak oszałamia go poetyka perfekcyjnej kompozycji kadru i montażu Kubricka oraz odpychający naturalizm historii opowiadanych przez szalonego Aronofsky’ego. Jego filmowa wrażliwość dużo zawdzięcza także młodemu Spielbergowi i Lucasowi. Zakochany bez pamięci w talencie Natalie Portman i urodzie Jessiki Biel. Można go czasem spotkać w katowickiej Cybermachinie i na orlikach jak gania za piłką.
Tagi , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.